Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z nią wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.








... pełny artykuł jest na 17 stronie „PEN. Cukrzyca i Otyłość” w wersji PDF




Z INSULINĄ NA LODOWIEC


Na wózku inwalidzkim i skuterze na Spitzbergen


Jako pierwszy człowiek ?przykuty? do wózka inwalidzkiego jeździł nim samodzielnie po śniegach i lodach Spitzbergenu. Leszek Bohl z Torunia, od kilkunastu lat diabetyk, w kwietniu uczestniczył w wyprawie na lodowiec na tej wyspie Norwegii.


Z Zatoki Białych Niedźwiedzi w drodze na lodowiec.


Spitzbergen (w granicach 71°–81° N i 10°–35° E) - największa, górzysta, pokryta lodowcami wyspa archipelagu Svalbard norweskiej prowincji w Arktyce - leży 800 km na północ Norwegii i 1100 km od Bieguna Północnego. Tutaj temperatury w zimie sięgają nawet ponad minus 40 stopni C, wieją silne wiatry.

Ciągle mu mało

Mimo zaburzeń związanych z wymianą i krążeniem płynu mózgowo-rdzeniowego, cukrzycy, neuropatii cukrzycowej, miażdżycy, arytmii serca i jeszcze kilku innych schorzeń Leszek Bohl ukończył 14 maratonów, bijąc kolejne rekordy życiowe. Ciągle mu mało, ciągle jakby na przekór nie poprawiającej się przecież ogólnej kondycji zdrowotnej. Na przełomie stycznia i lutego w tym roku pokazał swoją kolejną pasję – ekstremalne podróże; udowodnił, że można osiągnąć trudne cele wbrew niepełnosprawności, wbrew poważnym schorzeniom. Zdobył koło podbiegunowe w Finlandii.

Te ostatnie doświadczenia pozyskane na wózku inwalidzkim podczas poruszania się po śniegu i lodzie sprawiły, że postanowił wyruszyć na lodowiec. 13 kwietnia wsiadł do samolotu na lotnisku w Gdańsku. W porcie lotniczym w Oslo, w oczekiwaniu na lot liniami SAS, spędził blisko 19 godzin na swoim wózku.

Pierwszy facet na wózku

- W Tromso wszyscy pasażerowie zmuszeni byli zabrać swoje bagaże - musieli przejść dokładną odprawę celną. Norwegia nie jest członkiem Unii Europejskiej. Mnie jakoś policja oszczędziła, kazała jedynie oddać do kontroli dokumenty. Pewnie na widok wózka. Wstawił się za mną przesympatyczny kapitan samolotu SAS i mogłem zostać na jego pokładzie. Śmiał się całą drogę, że pierwszy raz wiezie zimą faceta na wózku na Spitsbergen – wspomina Leszek Bohl.

Lot na Spitsbergen trwał 4,5 godziny, z przerwą w Tromso, znanego z magicznych świateł zórz polarnych. Z lotniska pana Leszka odebrał Jarek Zajączkowski, mieszkający od 14 lat na tej wyspie. Zrobił to na prośbę szefa gdyńskiej firmy Roberts, znanego producenta ubiorów polarników i himalaistów. W porcie lotniczym czekał wynajęty samochód firmy Svalbard Maxi Taxi AS, której zlecił transport bagażu na Spitsbergenie.

- Jarek zorganizował mi spotkanie z pracownikami naukowymi polskiej stacji polarnej – mówi Leszek Bohl. - Ilona Wiśniewska, pracownik naukowy Svalbard Muzeum, zaprosiła mnie do muzeum, umożliwiła zrobienie materiału zdjęciowego całej ekspozycji zbiorów tej placówki. Następnego dnia Jarek zorganizował i zafundował wyprawę skuterami na lodowiec. Pojechaliśmy jego prywatnym skuterem śnieżnym amerykańskiej marki Arctic Cat Turbo. Na swoich skuterach dołączyli do nas pracownicy Polskiej Stacji Polarnej Hornsund, położonej kilkaset metrów od brzegu Zatoki Białych Niedźwiedzi: Justyna, Tomek i Artur. Nie było specjalnie mroźno, padał śnieg, ale potwornie wiało. Tak zostało już do wylotu ze Svalbardu.

Karabiny i skutery


...




... pełny artykuł jest na 17 stronie „PEN. Cukrzyca i Otyłość” w wersji PDF








SPIS TREŚCI





* - artykuł pełny




O nas/Prenumerata/Reklama/Kontakt









Copyright © 2013-2016 www.lekmedia.pl www.diabetycy24.pl www.cukrzyca-vademecum.pl

*


Rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.magazynpen.com.pl jest dozwolone wyłącznie za zgodą właściciela portalu.