Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z nią wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.








... pełny artykuł jest na 4 stronie „PEN. Cukrzyca i Otyłość” w wersji PDF




ROZMOWA Z AUTORYTETEM


Suplementy ze znakiem jakości


Rozmowa z prof. dr hab. n. farm. Zbigniewem E. Fijałkiem, dyrektorem Narodowego Instytutu Leków




Spożywamy coraz więcej suplementów diety. Zalewają rynek i są dość intensywnie reklamowane. Wierzymy, że są dobre na wszystko. Narodowy Instytut Leków stara się kontrolować tę gorączkę?

Byłoby cudownie, gdybyśmy mogli panować nad tym zjawiskiem. Staramy się jedynie apelować o rozsądek, szczególnie jeżeli chodzi o suplementy diety. Jest to naprawdę kolosalny problem, nie tylko polski. Dotyczy całego bogatego świata. Niestety, mamy zbyt wielki wybór i nie zawsze kupujemy to, co jest nam potrzebne. W czasie ostatnich igrzysk olimpijskich zobaczyliśmy więcej reklam suplementów diety niż usłyszeliśmy o naszych medalistach.

 

Uściślijmy – czym są suplementy diety? Czy są to pigułki dobre na wszystko?

Zgodnie z ustawodawstwem unijnym i polskim, suplementy diety to żywność. Formalnie żółty ser i tabletka suplementu to ta sama kategoria. Jednak forma identyczna jak w przypadku leku – kapsułka, blister, ulotka, pudełko sprzedawane w aptece – sugeruje klientom, że mają do czynienia z czymś, co leczy. Smutny jest fakt, że większość lekarzy i konsumentów myli suplementy diety z lekami.

 

Skąd to nieporozumienie?

Suplementy tak naprawdę wywodzą się z potrzebnej grupy produktów: preparatów wielominerałowo-wielowitaminowych, które przez wiele lat w Polsce były zarejestrowane jako leki, a nawet część z nich wydawano na receptę. Potem, im byliśmy bliżej Unii Europejskiej, tym prawo stawało się bardziej liberalne dla niektórych grup produktów. W pewnym momencie stały się one suplementami, czyli żywnością. A skoro jest to żywność, to moglibyśmy dziś powiedzieć: zamiast brać pigułki, proszę iść do sklepu spożywczego, kupić pietruszkę, szczypiorek i to wyleczy. Być może te warzywa lepiej by pomogły pacjentowi niż suplementy diety.

 

Na czym polega problem?

Problem polega na tym, że w bardzo wielu obecnych na naszych półkach suplementach diety znajdujemy nieoczekiwane, dziwne substancje chemiczne. Tymczasem, bombardowani reklamami konsumenci wierzą, że bez suplementów nie będą w stanie normalnie żyć, że są one gwarantem zdrowia. To bardzo niepokojąca sytuacja.

 

Suplementy jednak bardzo łatwo jest wprowadzić na rynek, a w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, bardzo trudno wycofać. Co na to Narodowy Instytut Leków?

Rynek suplementów diety jest potężny. Nikt dokładnie nie wie, ile tych produktów jest na rynku. Szacujemy, że jest to pomiędzy 10 a 15 tysięcy. Nie ma procedur państwowych, które w sposób regularny kontrolowałyby ich jakość. Możemy badać wyrywkowo, m.in. na obecność metali ciężkich, pestycydów, robić badania czystości mikrobiologicznej w produktach pochodzenia naturalnego. Nikt jednak nie bada czy suplement rzeczywiście zawiera to, co deklaruje producent lub czy nie zawiera czegoś więcej.

 

Do tego dochodzą podróbki.


...




... pełny artykuł jest na 4 stronie „PEN. Cukrzyca i Otyłość” w wersji PDF








SPIS TREŚCI





* - artykuł pełny




O nas/Prenumerata/Reklama/Kontakt









Copyright © 2013-2016 www.lekmedia.pl www.diabetycy24.pl www.cukrzyca-vademecum.pl

*


Rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.magazynpen.com.pl jest dozwolone wyłącznie za zgodą właściciela portalu.